piątek, 17 kwietnia 2015

Ankieta ewaluacyjna

 Proszę o wypełnienie ankiet online (pierwsza dla uczniów, druga adresowana jest do rodziców)



środa, 1 kwietnia 2015

Rumunia- relacje uczestników wyjazdu

Sobota, 14.03.2015

Pierwszego dnia delegacja z Polski miała bardzo ciekawą podróż. Z Lubonia wyjechaliśmy o 3 rano sprzed Gimnazjum nr 2 im. Jana Pawła II i pojechaliśmy na lotnisko Berlin Tegel. Stamtąd udaliśmy się do Bukaresztu- stolicy Rumunii. Jednakże to nie koniec naszego transportu, gdyż jeszcze czekało nas kilkaset kilometrów do Slatiny – miasta, w którym spędziliśmy ten wspaniały tydzień. Gdy przyjechaliśmy, czekały na nas nasze  rodziny, od razu się polubiliśmy i po zrobieniu wspólnego zdjęcia udaliśmy się na obiad. Mimo że niektórym się wydawać może, że to koniec dnia, to dla nas nic podobnego. Co prawdaskrócił  nam się dzień o jedną godzinę, ponieważ gdy u nas jest np. 20:14, w Rumunii jest 21:04, ale dla nas to nic strasznego. Wyszliśmy z naszymi korespondentami i ich przyjaciółmi zwiedzać miasto. Już na samym wstępie wszyscy nas mile przywitali, prawiąc nam  komplementy. Do tego byliśmy zaskoczeni, gdyż przywitali nas słowami „jestem z polskiem” [czyt. Jestem z Polski]. Bardzo im się podoba nasz język i na każdym kroku chcieli się uczyć razem z nami naszej mowy. Gdy już zebraliśmy się wszyscy, poszliśmy na pizzę i lemoniadę do restauracji. Tam  bardzo mocno się ze sobą zintegrowaliśmy. A przypomnę, że to dopiero był pierwszy dzień. Naprawdę byliśmy zadowoleni i kładliśmy się spać z ciekawością, co przyniosą kolejne dni.
Oliwia

Wtorek, 17.03.2015r. – Dzień wycieczek
Dla uczestników projektu dzień zaczął się dość wcześnie. O godzinie 8.30 musieliśmy wraz z naszymi partnerami stawić się w umówionym miejscu, gdzie  czekały już na nas przygotowane do startu autokary.
 Pierwszym punktem naszej wycieczki była niezwykle rozległa i przepiękna kopalnia soli. Jest to miejsce, gdzie nadal wydobywany jest ten minerał, jednak z części wyeksploatowanej zrobiono atrakcję turystyczną. Nie było wiele czasu na zwiedzanie, jednak zobaczyliśmy ogromne zagospodarowane tereny pod ziemią, gdzie znajdowały się place zabaw, boiska do gry w piłkę, bary, miejsca, w których można zorganizować imprezę, dużą liczbę eksponatów i rzeźb , sklepy, a nawet kaplica. To niesamowite, jak wiele miejsc może się zmieścić i funkcjonować pod ziemią!
Kolejnym  obszarem, który odwiedziliśmy, był skansen we wsi Valcea. Oprowadzał nas przewodnik, który pokazywał  nam budynki: domy, szkołę, kaplicę, wiatrak… oraz opowiadał o tradycji i dawnych zwyczajach tamtejszych mieszkańców. Wszystkie budowle znajdujące się na terenie skansenu miały swój urok. Gdy tam byliśmy i dowiadywaliśmy się, jak wyglądało życie bez, jakby się wydawało ,niezbędnych nam przedmiotów, czas zatrzymał się w miejscu. Do naszego zachwytu nad tym miejscem przyczyniła się także piękna, słoneczna pogoda. Po skończonym zwiedzaniu przyszedł czas na relaks. Siedząc na trawce zajadaliśmy kanapki, aż nam się uszy trzęsły.
Po chwili odpoczynku  znowu wsiedliśmy do autokaru i pomknęliśmy przez zapierające dech w piersiach swoim pięknem góry. Naszym następnym przystankiem stał się Park Narodowy Cozia. Obejrzeliśmy prezentację ze zdjęciami z owego parku, ale niestety nie było nam dane się po nim przespacerować, z powodu braku czasu… Był za to czas na zakupy! Oh, ta dzisiejsza młodzież… 
W tym samym mieście odwiedziliśmy śliczny, robiący piorunujące wrażenie klasztor. Aby do niego wejść, kobiety musiały okryć głowy chustami, nie można było rozmawiać, ani robić zdjęć w środku kościoła. To sprawiało, że czuliśmy w tym miejscu wielką powagę i tajemniczość. Budynek ten był ozdobiony dużą ilością malowideł, fresków, na oknach widniały witraże, a w środku można było dostać oczopląsu od dużej liczby kolorów i przedmiotów, które się tam znajdowały. Przed klasztorem znajdowała się fontanna, gdzie pływały monety, a wraz z nimi życzenia setek ludzi przybyłych do owego kościoła. Było to niesamowite przeżycie znaleźć się w takim miejscu. 
Po zwiedzeniu wszystkich tych cudownych miejsc wróciliśmy w miłej atmosferze, śpiewając i śmiejąc się, do Slatiny, gdzie wyczekiwały  już  nas rodziny korespondentów.

Tośka